Program / Rok 4 / Semestr 8
Polskie kino zagraniczne
Uwolnione od politycznych powinności kino polskie zaczęło szukać nowej drogi - na razie dzięki zagranicznym koprodukcjom.

Europa, Europa (1990)
Europa Europa, Niemcy-Francja-Polska, 112 min
reżyseria: Agnieszka Holland
obsada: Solomon Perel, Marco Hofschneider, René Hofschneider
Agnieszka Holland o Holokauście bez koturnów


Niezależnie od badanych, zdefiniowanych, głęboko przeanalizowanych i w dużym stopniu przewidywalnych procesów i zjawisk, Historia pełna jest paradoksów. Ich odkrycie i opisanie należy do uczestników zdarzeń, ale ich ukazanie w pełnym świetle staje się zadaniem sztuki. Takiej sztuki, która pochyliwszy się nad ludzkim losem, potrafi dać wytchnienie, ale podkreślając jednocześnie determinizm człowieka obdarzy nadzieją: w starciu z Historią nie jesteśmy z góry skazani na przegraną.

Oto przesłanie filmu „Europa, Europa” Agnieszki Holland według niezwykłych wspomnień Solomona Perela. Perel, urodzony w Niemczech w 1925 roku, po Nocy kryształowej (1938), kiedy naziści zamordowali jego siostrę, trafił wraz z rodziną do Łodzi. Tu zastał go wybuch wojny. Rodzice kazali swym synom uciekać na wschód, sami zostając w łódzkim getcie. Dwa lata Sally spędził w sowieckim sierocińcu w Grodnie, prowadzonym przez Komsomoł, doświadczając stalinowskiej indoktrynacji.

Po napaści hitlerowców na ZSRR, wraz z innymi wychowankami trafił  do niewoli. Szczęśliwie, znając język niemiecki, polski i rosyjski, przekonał żołnierzy, że jest niemieckim jeńcem Juppem i może być przydatny jako tłumacz. Zostaje wcielony do oddziału, który bierze do niewoli syna Stalina. W obawie przed ujawnieniem swojej tożsamości – jest obrzezany – próbuje zdezerterować, ale napotkany oddział Armii Czerwonej oddaje mu się do niewoli. Ogłoszony bohaterem, zostaje skierowany do Berlina, do prestiżowej Akademii Hitlerjugend.

Cudem udaje mu się uniknąć przedstawienia oficjalnego świadectwa czystości rasowej, do końca wojny nie zostaje zidentyfikowany jako Żyd, wręcz przeciwnie – przez specjalistów antropometrii zostaje wskazany jako wzorzec aryjskości. Pod koniec wojny zostaje wysłany na front, przechodzi na stronę sowiecką i dowiaduje się o Holokauście, o którym dotąd nie miał pojęcia. Ponieważ nie wygląda jak Żyd, grozi mu rozstrzelanie, ale wtedy – kolejny cud – odnajduje go ocalały z obozu koncentracyjnego brat.

Brat przestrzegał Perela, że nikt nie uwierzy w jego historię. To dlatego zdecydował się spisać swoje wspomnienia dopiero w 1985 roku, zaś wydać dopiero w latach 90., wraz z premierą filmu (wydanie polskie 1992). Dzieło Agnieszki Holland, nagrodzone w 1991roku Złotym Globem dla filmu nieanglojęzycznego i nominacją do Oscara za scenariusz, interpretowano na wiele sposobów. Przede wszystkim dostrzeżono w nim konfrontację jednostki z historią i ideologią, kongenialną analizę historyczną przebiegu II wojny światowej jako starcia dwóch totalitaryzmów, a także uwikłanie jednostki w historię. Jakkolwiek Holokaust wpisano do listy naczelnych tematów sztuki XX wieku, w filmie Agnieszki Holland przedstawiono go inaczej niż zazwyczaj: nadmiar paradoksów w życiu Perela prowokuje wręcz do szarży i karykatury, prowadzących do surrealistycznego dystansu do okrucieństwa epoki, podkreślona wizualną stroną dzieła. W ten sposób głównym tematem filmu okazuje się nie martyrologia narodu, lecz uniwersalna w swej wymowie walka o zachowanie tożsamości.

Agnieszka Holland (1948) – polska reżyserka i scenarzystka. Studiowała w praskiej FAMU, debiutowała w połowie lat 70., zdobywając rozgłos jako scenarzystka filmu „Bez znieczulenia” (1978) A. Wajdy oraz reżyserka fabuły „Aktorzy prowincjonalni” (1978), wpisującej się w nurt Kina Moralnego Niepokoju. Po ogłoszeniu stanu wojennego wyemigrowała z Polski, kręcąc filmy w Niemczech („Gorzkie żniwa”, 1984, nominacja do Oscara) i Francji („Europa, Europa”, 1990, „Olivier, Olivier”, 1991), a także w USA („Zabić księdza”, 1988, „Tajemniczy ogród”, 1993). Ceniona realizatorka filmów i seriali tv („Strzał w serce”, 1991, „Gorejący krzew”, 2013, „Dziecko Rosemary”, 2014), autorka nominowanego do Oscara filmu „W ciemności” (2011).   


Trzy kolory: Niebieski (1993)
Trois couleurs: Bleu, Francja-Polska-Szwajcaria, 98 min
reżyseria: Krzysztof Kieślowski
obsada: Juliette Binoche, Benoit Regent, Florence Pernel, Charlotte Very
Krzysztof Kieślowski wskazuje kinu drogę ku metafizyce.


Jako dokumentalista Krzysztof Kieślowski dał się poznać jako bystry obserwator otaczającej go rzeczywistości społecznej wraz z jej sferą polityczną, czego najlepszym dowodem dwa głośne filmy – „Życiorys” (1975) i „Z punktu widzenia nocnego portiera” (1977). Ta polityczna pasja przedostała się również do filmów fabularnych reżysera. „Amator” (1979), będący intrygującym esejem o istocie filmu, jest zarazem filmem z nurtu Kina Moralnego Niepokoju. Jednak Kieślowski w sposób szczególny przesunął akcenty: wybierając na swego bohatera robotnika, reżyser znacząco rozszerzył krąg oddziaływania KMP, ukazującego społeczne frustracje na przykładzie młodej inteligencji.

Wraz z początkiem lat 80. w twórczości Kieślowskiego pojawia się nowy motyw – metafizyka. W „Przypadku” (1981) była tylko punktem wyjścia do rozważań – kariera, także polityczna i społeczna, młodego bohatera zależała od tego, czy zdąży – czy też nie - na pociąg odjeżdżający z Łodzi do Warszawy. Ale w zamykającym dekadę telewizyjnym „Dekalogu” (1988) polityki już właściwie nie ma. Są natomiast kwestie ontologiczne, dylematy moralne i unoszące się nad całością pytanie o znaczenie chrześcijańskiego Dekalogu w świecie współczesnym. Zarówno w „Podwójnym życiu Weroniki” (1991), jak i w następujących po nim cyklach „Trzy kolory” (1993-94) oraz tryptyku „Niebo – Czyściec – Piekło” (pozostał w fazie scenariusza) Krzysztof Kieślowski i jego współscenarzysta Krzysztof Piesiewicz wszystko rozgrywają na płaszczyźnie metafizycznej i moralnej, dążąc do metafory ludzkiego losu i szukając odpowiedzi na najbardziej podstawowe pytania.

„Trzy kolory” nawiązują do haseł-symboli Wielkiej Rewolucji Francuskiej, zapisanych na francuskiej fladze: Wolność, Równość, Braterstwo. Zgodnie z tą wykładnią film „Niebieski” podejmuje temat wolności.

Julie (Juliette Binoche) była żoną wybitnego kompozytora i matką kilkuletniej córeczki. Oboje zginęli w wypadku samochodowym, Julie cudem ocaliła życie. Na jej barkach spoczywało wiele obowiązków. Czy wraz ze śmiercią najbliższych odzyskała wolność? – nasuwa się pytanie. Otóż – niekoniecznie. Spoczywa na niej trudny obowiązek: żyć dalej, kultywować pamięć o mężu i dziecku. A co, jeśli się okaże, że mąż nie myślał o wspólnym życiu, wręcz przeciwnie – planował odejście i związanie się z inną kobietą, noszącą jego dziecko?

Aby odzyskać wolność osobistą, trzeba uwolnić się od przeszłości - pozostawanie wdową po wybitnym kompozytorze, korzystanie z należnego jej majątku i nic nierobienie (o czym skrycie od pewnego czasu marzyła) oznacza skazanie się na pustkę, życie cudzym życiem, a więc wegetację. Żeby oddychać świeżym powietrzem, żyć na własny rachunek, należy zamknąć za sobą drzwi, rozliczyć się z czasem minionym. Julie wyrównuje więc rachunki – zaczyna od spraw męża, by w finale poczuć ożywcze oczyszczenie.

Przede wszystkim należy ukończyć niedokończoną symfonię na cześć zjednoczenia Europy. Dla Julie praca nad tym utworem ma kilka wymiarów – z jednej strony oddaje hołd zmarłemu, udostępniając światu jego dzieło. Z drugiej – kończy jeden rozdział własnego życia, by móc zacząć żyć życiem nowym. Z trzeciej wreszcie – bierze rewanż nad wiarołomnym mężem, spędzając noc z jego asystentem, beznadziejnie w niej zakochanym. Gdyby została z nim na dłużej, pozostanie w cieniu zmarłego męża – tak jak i asystent wielkiego kompozytora. Trzeba więc i tę znajomość zakończyć. Kolejnym krokiem będzie przekazanie kluczy do domu kochance męża i jej dziecku. To jednocześnie decyzja, kto od teraz będzie strzec pamięci po zmarłym. Od tej pory może zacząć żyć swoim życiem, poczuć wolność.

Bo wolność, jaką Julie uzyskała w momencie wypadku, nie była wolnością chcianą – bardziej brzemieniem, „uświadomioną koniecznością” (jak widział to Karol Marks) niż swobodą poczynań. Teraz, w pełni uwolniona od przeszłości, może szukać prawdziwej wolności – „wolności do” – do nowego uczucia, nowych form aktywności, do nowego życia wreszcie.

Film „Trzy kolory: Niebieski” nie ogranicza się do rozważań ontologicznych. To jedno z najważniejszych osiągnięć kina artystycznego końca XX wieku, a zarazem wyznacznik kierunku, w jakim mogłoby – powinno – pójść kino europejskie w chwili, gdy po upadku Muru Berlińskiego kino polityczne, dotąd dominujące w dyskursie społecznym, przestało być potrzebne.

Krzysztof Kieślowski odebrał w Wenecji Złotego Lwa za „Trzy kolory: Niebieski”, wyróżniono też zdjęcia Sławomira Idziaka. Film kandydował do Cesara, nagrody francuskiej Akademii Filmowej, za filmu roku, scenariusz i reżyserię. Ostatecznie statuetki przypadły Juliette Binoche za kreację i Zbigniewowi Preisnerowi za muzykę.


Rok 1
/  Semestr 1
Rok 1
/  Semestr 2
Rok 2
/  Semestr 3
Rok 2
/  Semestr 4
Rok 3
/  Semestr 5
Rok 3
/  Semestr 6
Rok 4
/  Semestr 7
Rok 4 / Semestr 8