Program / Rok 4 / Semestr 8
Nanni Moretti i Mike Leigh
Przez pryzmat doświadczeń własnych i swoich sąsiadów: nadchodzi czas dekadencji.

Dziennik intymny (1993)
Caro diario, Włochy-Francja, 100 min
reżyseria: Nanni Moretti
obsada: Nanni Moretti, Renato Carpentieri, Giovanna Boz
Czy Nanni Moretti jest włoskim Woodym Allenem?


Czy Nanni Moretti jest włoskim Woodym Allenem? Na tak postawione pytanie można odpowiedzieć twierdząco, wskazując łatwość, z jaką Moretti kieruje kamerę na swoją osobę i typ uprawianego przez niego humoru. Trzeba jednak podkreślić, że panowie różnią się od siebie charakterem – o ile Allen jest neurotykiem, Moretti zdaje się zachowywać zdrowy dystans do przedstawianych na ekranie sytuacji. I jeszcze jedno: w latach 80. i 90. Amerykanin komentował filmami swoje życie, dzielił się doświadczeniami i przemyśleniami (uważa się, że film „Mężowie i żony” z 1992 roku miał być sygnałem dla Mii Farrow, ówczesnej partnerki Allena, o nieuchronnym rozstaniu), zaś Włoch stronił zazwyczaj od autobiografizmu, jakkolwiek na ekranie odnaleźć można wiele osobistych inspiracji. Do czasu: komediodramat „Dziennik intymny” jest najbardziej osobistym  dziełem Morettiego, a jego bohater jest nie tyle alter ego reżysera, ale wręcz nim samym.

Na użytek swoich filmów Moretti stworzył postać Michele Apicellego, granego przez samemu siebie. W „Dzienniku intymnym” Apicelli już nie występuje. Na ekranie pojawia się Nanni Moretti – to on przemierza Rzym na skuterze, narzekając na miałkość włoskiego kina, które – to już informacja spoza kadru – przechodziło gwałtowny proces samooczyszczenia się po upadku komunizmu w Europie Środkowej, co oznaczało wycofanie się z politycznego zaangażowania i poszukiwanie nowego języka. Sekwencja kończy się pod pomnikiem Pier Paolo Pasoliniego w Ostii, gdzie słynny reżyser-komunista został zamordowany.

Sekwencja druga to wyprawa na Wyspy Liparyjskie – odwiedziny u przyjaciela intelektualisty, który poświęca się studiom nad „Ulissesem” Joyce’a. Z czasem zachwyt nad surowym krajobrazem wysp ustępuje miejsca gorzkiej konstatacji o braku szacunku do miejsca, którym – jak się zdaje – zawładnęły ekspansywne dzieciaki. Na domiar złego wierny druh i towarzysz podróży okazuje się całkowicie uzależniony od telenowel. Na stokach Stromboli – zamiast podziwiać wulkaniczne skały – wypytuje napotkanych zagranicznych turystów o nieznane jeszcze we Włoszech odcinki ulubionego serialu. Gdy wreszcie panowie docierają na wyspę Alicudi, najmniej ucywilizowaną i pozbawioną elektryczności, intelektualista ucieka, by być blisko telewizora.

Część trzecia filmu nosi tytuł „Lekarze”. Dowiadujemy się z niej, że Moretti przez ostatnie dwa lata zmagał się z chorobą, najprawdopodobniej nowotworową i, zdaniem medyków, jego stan był terminalny. Na ten rozdział dziennika składają się nie tyle zapiski medyczne, ale galeria specjalistów, maskujących swoją niewiedzę coraz bardziej dziwacznymi diagnozami i coraz bardziej wymyślnymi terapiami. Moretti cytuje lekarzy, pokazuje recepty, wyniki badań i opakowania po tonach leków, jakie musiał zażywać, wreszcie konfrontuje zauważone u siebie objawy z popularną encyklopedią zdrowia, by samemu odkryć, że przyczyną jego pogarszającego się stanu zdrowia jest ziarnica złośliwa – stosunkowo łatwa do wyleczenie, zwłaszcza wcześnie wykryta.

Skierowanie kamery na siebie przy zachowaniu dystansu do własnej osoby, trafność obserwacji, odwaga i szczerość wypowiedzi – oto cechy kina Morettiego, które czynią „Dziennik intymny” czymś wyjątkowym. Rzadko bowiem zdarza się, by reżyser opowiadając o sobie potrafił wyrzec się przypisanego jego statusowi narcyzmu. Moretti przyjmuje pozycję jednego z nas, widzów, i zadaje pytania w naszym imieniu, choćby nawet – jak w przypadku noweli pierwszej – lepiej znał i rozumiał mechanizmu rządzące poszczególnymi zjawiskami. Ta umiejętność przekraczania bariery między ekranem i widownią przy jednoczesnych wahaniach nastroju – od groteski do nostalgii a nawet melancholii - czyni „Dziennik intymny” dziełem uniwersalnym - kluczem do rozumienia świata otaczającego nas wszystkich: w końcu wszyscy chodzimy do kina, oglądamy telewizję, chodzimy do lekarzy. 

„Dziennik intymny” otrzymał  nagrodę za reżyserię w Cannes, nagrodę FIPRESCI dla europejskiego filmu roku oraz dwa włoskie Oscary, nagrodę im. Davida Di Donatello, za film roku 1994 oraz muzykę.

Nanni Moretti (1953) – włoski reżyser i aktor. W młodości zaangażowany komunista, po ukończeniu studiów filmowych zadebiutował w kinie w 1978 filmem „Ecce bombo”. Międzynarodowy rozgłos przyniósł mu nagrodzony w Berlinie film „Idźcie, ofiara spełniona” (1985). Powstały w 1993 roku „Dziennik intymny” przyniósł mu nagrodę za reżyserię w Cannes, w 2001 filmem „Pokój syna” zdobył Złotą Palmę. Inne tytuły: „Kwiecień” (1998), „Kajman” (2006), „Habemus papam – mamy papieża” (2011), „Moja matka” (2015).



Sekrety i kłamstwa (1996)
Secrets&Lies, Wielka Brytania, 142 min
reżyseria: Mike Leigh
obsada: Timothy Spall, Brenda Blethyn, Phyllis Logan
Kino nowych młodych gniewnych: kilka gorzkich - choć krzepiących - słów o postthatcherowskiej Anglii.


Czarnoskóra Hortense pracuje w zakładzie optycznym, dobrze się jej powodzi. Po śmierci przybranej matki postanowiła odnaleźć swoją matkę naturalną, choć uprzedzano ją, że może to być trudne. Zwłaszcza że Cynthia, jej właściwa matka, wegetuje gdzieś w mrocznych zaułkach robotniczej dzielnicy, wychowuje swoją drugą córkę Roxanne, nie ma stałego partnera, ledwie wiąże koniec z końcem. Ma brata Maurice’a, który jest fotografem, ale choć powodzi mu się znacznie lepiej niż Cynthii, jest równie jak siostra sfrustrowany. Na pierwszy rzut oka widać, że w tej rodzinie dzieje się źle i nikt nawet nie próbuje naprawić sytuacji.

Cynthia nie jest gotowa na pojawienie się Hortense, kiedy dziewczyna dzwoni do niej i zaczyna pytać o dziecko, oddane do adopcji, okłada słuchawkę. Ale Hortense nie ustępuje, dzwoni jeszcze raz, nalega na spotkanie. Dziwne to będzie spotkanie, jak nie z filmu a z życia. Kobiety płaczą, nie wierzą swemu szczęściu, nie wiedzą, co z tym szczęściem zrobić. Matka, bo nigdy o tej czarnej córce szczerze nie pomyślała. Córka, bo w gruncie rzeczy inaczej to wszystko sobie wyobrażała. Ale szczęście należy przyjmować z dobrodziejstwem inwentarza. Zwłaszcza że od tej chwili nad domem znów pojawiło się słońce. Wygląda na to, że to, co przed laty wydawało się rozwiązaniem problemu, de facto było naruszeniem harmonii. Powrót dziewczyny na łono rodziny oznacza tej harmonii przywrócenie – nie tylko w domu Cynthii, ale i u Maurice’a.

„Sekrety i kłamstwa” Mike’a Leigh są więc filmem o potrzebie harmonii w relacjach międzyludzkich, o tym, jak niewiele potrzeba, by te relacje dawały siłę, uwalniały od narastających nie wiadomo skąd i jak obciążeń, prowadziły do poznania samych siebie. To także film o tym, że warto czasem pochylić się nad losem zwykłych szarych ludzi: ich historia może być równie pouczająca jak filozoficzny traktat i emocjonująca niczym najlepszy, rozgrywający się wśród pięknych i bogatych harlequin. Trzeba tylko nauczyć się o tych ludziach i ich sprawach opowiadać. A Mike Leigh opowiadać potrafi jak mało kto.

Mike Leigh, syn lekarza z Manchesteru, wychowywał się na obrzeżach robotniczej dzielnicy, doświadczając losu swoich uboższych rówieśników, z którymi chodził do szkoły, a których rodziny leczył jego ojciec. To młodzieńcze doświadczenie oraz zdolność obserwacji i specyficzne, zaprawione ironią, poczucie humoru, dały mu podstawy, by w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, mając za sobą dokonania telewizyjne, dołączyć do formacji twórców określanych jako „nowi młodzi gniewni” (nawiązanie do grupy filmowców, debiutujących na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych), tworzących „nowe kino proletariackie” lub wręcz „kino postthatcherowskie”.

Formacja, której przewodził weteran „młodych gniewnych” Ken Loach, doprowadziła do odnowienia kina brytyjskiego, kostniejącego w utartych konwencjach i zamykającego się w wypróbowanych tematach rozrachunku z epoką kolonialną czy oceny czasów wiktoriańskich bądź edwardiańskich. „Nowi młodzi gniewni” wrócili do tematyki społecznej, często kontrowersyjnej (jak w „Mojej małej pralni” Stephena Frearsa czy „Nagich” Leigh), wyzywającej obyczajowo („Trainspotting” Danny’ego Boyle’a) czy zaprawionej gorzkim humorem („Goło i wesoło” Petera Cattaneo). Na ich tle Mike Leigh wyróżnia się przede wszystkim umiejętnością opowiadania, zmysłem obserwacyjnym i wyrozumiałością dla swoich bohaterów, szukających celu w jakże monotonnym życiu.

Film uzyskał Złotą Palmę i nagrodę dla Brendy Blethyn, grającą Cynthię, na festiwalu w Cannes, pięć nominacji do Oscara, trzy nagrody BAFTA (i cztery nominacje), a także Złotą Żabę za zdjęcia Dicka Pope’a na festiwalu Camerimage w 1996 roku.

Mike Leigh (1943) – reżyser, scenarzysta i aktor angielski. Po studiach teatralnych w Królewskiej Akademii Sztuki Dramatycznej podjął pracę asystenta reżysera na scenach londyńskich, by w latach 70. związać się z BBC, gdzie m. in. wystawił dziewięć własnych sztuk. Jako reżyser filmowy zwrócił na siebie uwagę filmem „Wysokie aspiracje” (1988), a następnie; „Życie jest słodkie” (1990, ), „Nadzy” (1993, nagroda za reżyserię w Cannes), „Sekrety i kłamstwa” (1996, Złota Palma w Cannes), „Vera Drake” (2004, Złoty Lew w Wenecji, nagroda BAFTA za reżyserię), „Pan Turner” (2014).




Rok 1
/  Semestr 1
Rok 1
/  Semestr 2
Rok 2
/  Semestr 3
Rok 2
/  Semestr 4
Rok 3
/  Semestr 5
Rok 3
/  Semestr 6
Rok 4
/  Semestr 7
Rok 4 / Semestr 8